Koszykówka mężczyzn

Wyniki koszykarzy komentują się same

Rozmowa z Jarosławem Popiołkiem – prezesem Fundacji Nasza Warszawa, inicjatorem reaktywacji profesjonalnego zespołu koszykówki mężczyzn Polonii Warszawa

Czy zechciałby Pan odnieść się w kilku słowach i skomentować właśnie kończący się, kolejny, czwarty już, sezon koszykarzy występujących pod nazwą KKS Polonia w 1 lidze?

– Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Wyniki oraz sposób ich uzyskiwania komentują się same, komentowane są przez licznych obserwatorów życia sportowego, a ich kwintesencją może być artykuł „Czy było warto?”, który ukazał się na łamach Polonia Ole 30 grudnia 2025 roku.

No właśnie – “czy było warto”? Jak Pan ocenia to z punktu widzenia zainicjowanej przez Fundację Nasza Warszawa w 2021 roku reaktywacji seniorskiej koszykówki męskiej w Polonii Warszawa i tego co się wydarzyło rok później – przejęcia klubu przez grupę związaną z Jakubem Górskim i jego spółkę Projekt 1P?

– Są dwa sposoby oceny tego co się wydarzyło i skutków jakie wywołało. Obiektywnie – zmarnowano ogromną szansę rozwoju, jaka stanęła przed koszykarską Polonią w 2021 roku. Trudno mówić dzisiaj co by było, gdyby było. Niech zatem mówią fakty – 36:0 bilans sezonu 2021/2022 i awans do wyższej klasy rozgrywkowej, a następnie 4 lata marazmu, stagnacji, niekompetencji i robienia z klubu pośmiewiska. Nie ma sensu dzisiaj do tego wracać, ale gdyby Polonia zagrała w sezonie 2022/2023 składem, który był już wstępnie zakontraktowany, od kilku lat byłaby już w PLK. Ale – w wyniku działań Jakuba Górskiego i Tomasza Jaremkiewicza, przy wydatnej pomocy Kamila Czarzastego i Łukasza Tusińskiego – jest tam gdzie jest.

Ale jak to możliwe? Popełniono jakieś błędy przy procesie reaktywacji? Dobrano niewłaściwych ludzi? Jak Pan to ocenia ze swojej własnej, subiektywnej, perspektywy?

– Wbrew pozorom, nie uważam, że popełniłem jakieś kardynalne błędy strategiczne i paradoksalnie – gdybym miał dzisiaj jeszcze raz inicjować proces reaktywacji – dokonałbym podobnych wyborów (oczywiście nie mając tych doświadczeń z roku 2022). Jestem z natury osobą ufającą ludziom i zakładającą, że kierują nimi dobre intencje. Nie zakładam z góry nieuczciwości. Przecież Jakub Górski to człowiek z niekwestionowanym dorobkiem życiowym i zawodowym, z zarobionymi w wyniku swojej przedsiębiorczości pieniędzmi. Skąd – zapraszając go do udziału w procesie reaktywacji – miałem niby wiedzieć, że będzie się kierował w swoich działaniach krętactwem i nielojalnością? Do dzisiaj tego nie rozumiem. A to co zdumiewa mnie najbardziej, to dlaczego – mając środki finansowe i możliwości – zamiast kupić licencję czy “dziką kartę” w PZKosz za grosze wolał przywłaszczyć sobie cudzą własność, wdać się w wieloletnie procesy sadowe, jednocześnie robiąc z siebie od czterech lat obiekt drwin całej koszykarskiej Polski? Doprawdy niepojęte. A co do Łukasza Tusińskiego – to ja go do współpracy przy męskiej koszykówce nie zapraszałem. Pojawił się w niej jako intruz bez zaproszenia i walnie przyczynił się do upadku spółki KKS Polonia. Nie mam pojęcia co nim kierowało – może liczył na jakieś ekstra apanaże dla sekcji żeńskiej – ale jeśli tak, to się przeliczył i dzisiaj może sobie jedynie pogratulować udziału w zniszczenia potencjału i energii, jakie towarzyszyły procesowi męskiej reaktywacji w sezonie 2021/2022. Co do pozostałych dwóch aktorów tego spektaklu – Tomasza Jaremkiewicza i Kamila Czarzastego – to chyba nie ma sensu poświęcać im uwagi. Jedyne co można powiedzieć to, że faktycznie zaproszenie ich do współpracy było całkowitą pomyłką. Zasługi i dokonania tego pierwszego są wystarczająco opisywane i komentowane. A Pan Kamil Czarzasty to rzeczywiście szczególna postać – tragikomiczna pod każdym względem. Teraz rozumiem dlaczego wszyscy mnie przed nią ostrzegali. Niestety, wtedy nie posłuchałem.

Jaki jest po tych doświadczeniach Pański osobisty stosunek do naszego Klubu? Z Polonią związany jest Pan od blisko 30 lat, poświęcił Pan wspieraniu jej mnóstwo czasu, wysiłku, własnych i powierzonych środków. Czy wyobraża Pan sobie powrót do zaangażowania na rzecz potencjalnych działań dla Klubu w przyszłości?

– Pozostałem takim samym wiernym kibicem Polonii, jakim byłem zawsze. Staram się bywać na meczach piłki nożnej, kiedy tylko mogę. Niestety, z uwagi na to, że obecnie prowadzę swoje sprawy zawodowe i mieszkam głównie za granicą, nie zdarza mi się to tak często, jak bym tego chciał. Jeżeli chodzi o koszykówkę, to nie widzę powodów, żebym miał entuzjazmować się grą zespołu spółki Projekt 1P z ulicy Langiewicza. A co do powrotu do prawdziwej koszykarskiej Polonii? Póki są wokół niej ludzie tak nieuczciwi jak Jakub Górski i tak nielojalni jak Wojciech Kozak, na pewno nie.

Sporo mówi się (w kręgach osób tym zainteresowanych) o Pana udziale w działaniach na rzecz innych warszawskich klubów koszykarskich. Czy wiążą się z tym jakieś poważniejsze zamiary na przyszłość?

– Rzeczywiście, po wybuchu wojny zorganizowałem i sfinansowałem trzecioligowy projekt KK Warszawa – program pomocy dla nastoletniej młodzieży ukraińskiej, która znalazła się w Polsce w wyniku rosyjskiej agresji, w dodatku bez rodziców. Akurat z jego efektów jestem bardzo dumny i nie chodzi wcale najbardziej o względy sportowe, chociaż dwóch jego wychowanków gra dzisiaj z powodzeniem w polskiej 2 lidze, a innych dwóch wróciło na Ukrainę i występuje w tamtejszej ekstraklasie. Najważniejsze jest bowiem to, że wszyscy uczestnicy tego programu, dzisiaj już młodzi mężczyźni, nie tylko odnaleźli się w nowej rzeczywistości, ale dzięki swojej nauce, pracy, ale także pomocy jaką uzyskali od Fundacji Nasza Warszawa stali się wzorowymi obywatelami swojej nowej ojczyzny, pozostając przy tym patriotami kraju, z którego się wywodzą.  Pomogłem także dwa lata temu w reaktywacji po 30 latach niebytu sekcji koszykówki męskiej SKRA Warszawa czy też wziąłem śladowy udział w przywróceniu do rozgrywek ligowych marki AZS AWF (klubu, w którym epizodycznie trenowałem koszykówkę, gdy byłem nastolatkiem). Wynika to z celów statutowych Fundacji Nasza Warszawa, którym jest – między innymi – wspieranie warszawskich inicjatyw sportowych. Nie planuję natomiast angażowania Fundacji Nasza Warszawa w jakiekolwiek nowe inicjatywy związane z działalnością PZKosz czy WOZKosz. Ma to związek z tymi samymi powodami, o których mówiłem już wcześniej – przy okazji okoliczności zawłaszczenia przynależnej spółce KKS Polonia licencji i przejęcia jej przez Spółkę Projekt 1P. Zwróciłem się wtedy do władz PZKosz z prośbą o pomoc. Odmówiono mi nawet spotkania i rozmowy. Wtedy doszedłem do smutnego wniosku, że – po blisko 30 latach zaangażowania, udziału w wyszkoleniu połowy reprezentacji Polski, przeznaczania na rzecz polskiej koszykówki sił i środków – czas zamknąć ten życiowy rozdział.

Zobacz więcej w tej kategori