Od zakończenia kolejnego, rozczarowującego, a w zasadzie beznadziejnego, sezonu w wykonaniu klubu posługującego się koszulkami z logo KKS Polonia minęło blisko półtora miesiąca. I co? Otóż nic.
Ani słowa komentarza, ani słowa wyjaśnienia, ani słowa zapowiedzi, co dalej ze strony tzw. włodarzy – ludzi, którzy cztery lata temu doprowadzili do likwidacji reaktywowanej w 2021 roku spółki i od tego czasu odpowiadają za regres, a obecnie degrengoladę, prowadzonej przez siebie, ale kojarzonej z polonijną koszykówką, działalności. Nie wiadomo, czy w tej organizacji jest właściciel, prezes czy dyrektor sportowy. Wiadomo za to, że nie ma żadnego planu na przyszłość.
Na tym tle szczególnie groteskowo jawi się artykuł, który ukazał się na łamach tzw. Fundacji Kultywowania Tradycji Koszykarzy Polonii Warszawa. Jego autor, który walnie przyczynił się do upadku powołanej 5 lat temu inicjatywy i który w “tradycji koszykarzy Polonii Warszawa” zapisał się jako jeden z jej głównych niszczycieli, leje krokodyle łzy nad obecnym stanem nędzy i rozpaczy oraz diagnozuje jego przyczyny. Otóż powodem niepowodzeń jest, według tego eksperta, niedostateczna dbałość o rocznice klubowe sprzed stu lat a lekiem na całe zło ma być sięgniecie po postaci, które budowały siłę klubowej koszykówki lat temu 50. Przy całym szacunku dla jednych i drugich, ale też przy takim podejściu, kibice Czarnych Koszul mogą być pewni, że po męskiej koszykówce w Polonii Warszawa pozostaną im jedynie wspomnienia.
A co na to media klubowe? Otóż emocjonują się koszykówką 3×3 i streetballem. Czyli tym samym, czym podczas całego ostatniego sezonu.